Aktualności

Błękitny poród – standard dla każdej z mam

Rozmawiamy z Beatą Meinguer* – coachem okołoporodowym, hipno-doulą, inicjatorką idei Błękitnego Porodu.

– Pamięta Pani swój pierwszy poród? Bolało?

B. Meinguer: – Pamiętam jasno i wyraźnie – tak jak dwa pozostałe! W końcu zmienił moje życie o 180 stopni i z księgowej w korporacji stałam się hipnodoulą i propagatorką dobrego, świadomego porodu. Bolała końcówka, ale ani wtedy ani teraz nie myślę o tym w kategorii bólu, ale intensywności doznań. Bo to było bardzo intensywne! Wszystko działo się tak szybko, a mimo tego pozostałam skoncentrowana na sobie. Kiedy spisywałam historię swojego pierwszego porodu porównałam to doznanie do burzy. Czułam jakby w moim środku działa się burza.

 

– Czyli może boleć, … ale nie aż tak, bo… hipnodula zahipnotyzuje?/śmiech/

B. Meinguer: – Oczywiście, poród ma prawo boleć! Zresztą ból ma bardzo ważne funkcje w porodzie, dzięki niemu poród jest bezpieczny dla matki i dla dziecka. Kiedy pierwszy raz usłyszałam hasło hipnoporód ucieszyłam się, że uda mi się ominąć ból, może ktoś mnie zahipnotyzuje 😉 W końcu tego boi się większość kobiet i starają się uniknąć w swoim porodzie. Przewrotnie – w trakcie przygotowania do hipnoprodu – dowiedziałam się tylu ważnych rzeczy o porodzie i bólu, o których nikt nie mówi ani w popularnych mediach ani (zazwyczaj) na szkole rodzenia, że zamiast z nim walczyć zaczęłam go rozumieć i doceniać. Efekt był taki, że zaakceptowałam poród jako zupełnie naturalne wydarzenie, potrafiłam rozluźnić całe ciało i właśnie dzięki temu bolało mniej niż gdybym zaciskała ciało w strachu przed skurczami.

 

– Znana polska celebrytka – Agnieszka Chylińska – w jednym z felietonów dość odważnie wyznała, cytuję: „Dlaczego nikt mi nie powiedział o tym, że poród będzie potwornym cierpieniem, i że się będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o tym, by nie narobić dziecku na głowę?” Inne doświadczenia mają Pani podopieczne?

B. Meinguer: – Zależy które. Te, które dopiero dołączyły do społeczności błękitnego porodu czy te, które są już z nami jakiś czas 🙂 Te, które dopiero co dołączyły, nie zawsze, ale w większości niosą za sobą lęk i właśnie przeświadczenie o tym, że poród to cierpienie. Przychodzą często z innych grup facebookowych, gdzie straszenie się nawzajem i powielanie mitów porodowych jest na porządku dziennym. A potem czytają u mnie o trudnych, ale dobrych porodach, o pozycjach wertykalnych i położnych aniołach. Dowiadują się o tym, że można rodzić w szpitalu albo w domu a sztuczna oksytocyna czy nacięcie krocza nie powinno być rutynowo wykonywane. Wreszcie o tym, że duża waga dziecka, to nie wskazanie do cesarskiego cięcia i jak podejście do własnego ciała wpływa na poród albo jak lęk potęguje ból.

Wśród moich podopiecznych są kobiety, które rodziły ponad 30 godzin i jedyne czego żałują to, że zabrały za mało jedzenia ze sobą. Nigdy nie powiedzą, że ich poród był cierpieniem. Powiedzą, że było trudno, ale to był ich poród i przez cały czas czuły się wspierane i zaopiekowane. Od razu rozwiewam wątpliwości: takie porody nie odbywają się tylko w prywatnych szpitalach ani tylko z wynajętą położną, jednak na pewno trzeba dobrze wybrać miejsce i swoją ekipę porodową.

Rzeczywiście wiele kobiet w Polsce nie jest przygotowana na poród i co się w nim może wydarzyć. Nie dlatego, że poród to takie straszne wydarzenie, do którego nie da się przygotować i wszelkie plany są bezsensowne, bo i tak lekarz zdecyduje, co się z kobietą będzie działo. Zadaniem Błękitnego Porodu jest koniecznie przerwać ten status quo. Ale dlatego, że o porodzie rzadko mówi się jako o normalnym, fizjologicznym wydarzeniu. Nie mówi się, jak dużą rolę odgrywają nasze emocje i nasza głowa. Nie mówi się o tym, że centymetry rozwarcia to tylko czubek góry lodowej tego, co się dzieje w porodzie. Do dziś jestem wdzięczna za to, że przygotowanie do hipnoporodu wymusiło we mnie czytanie o porodzie po angielsku, bo to właśnie dzięki temu zobaczyłam inny obraz porodu niż ten, który na co dzień nas otacza. Dowiedziałam się, że jest wielka różnica między cierpieniem, a bólem w porodzie i co najważniejsze dowiedziałam się, że to, w jaki sposób postrzegam swoje ciało, fizyczność i fizjologię będzie rzutowało na przebieg porodu. O kupie w porodzie też czytałam i jak spinanie się, aby nie narobić dziecku na głowę wpłynie na trwanie drugiej fazy 😀

 

– Stąd zatem pomysł na Błękitny poród? Pierwsze skojarzenie: woda. Czy jest tak, że główna idea błękitnego porodu wiąże się z narodzinami dziecka w wodzie?

B. Meinguer: – Rzeczywiście czasem kobiety myślą, że chodzi o poród w błękitnej lagunie 😀  Nie. Błękitny Poród to nie jakiś wyidealizowany obrazek ani poród w wodzie. W zasadzie idea tworzyła się od mojego pierwszego porodu. Jestem typowym praktykiem: do swojego pierwszego hipnoporodu przygotowywałam się sama, zbierałam w sieci wszystko, co dotyczyło tego tematu i na bazie tej wiedzy stworzyłam – powiedzmy – prototyp dzisiejszego kursu Błękitny Poród. Po porodzie, koleżanki zaskoczone moim tak odmiennym doświadczeniem porodowym pytały jak to zrobiłam. Spisałam więc 10 zasad przygotowania do hipnoporodu. To był taki mój domowy przepis. Potem w miarę nauki i doświadczenia już jako hipnodoula dopisywałam kolejne elementy tej układanki pod hasłem hipnoporód, aż w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że o wiele wybiega poza standardowy  program tej metody. Hipnoporód jest bardzo prosty w swoich założeniach – ogólnie mówiąc –  codziennie słuchanie nagrań relaksacji i autohipnozy oraz wykonywanie określonych ćwiczeń ma sprawić, że oswajamy poród w swojej głowie. Dzięki temu, kiedy poród się zacznie nie blokujemy go lękiem i napięciem ciała. Może usłyszysz to pierwszy raz (i większość kobiet, które będą czytać ten wywiad), ale poród to relaks! Całą pracę wykonuje macica, która ma się napinać w swoim tempie, a naszym jedynym zadaniem jest pozwolenie jej na to. Jednak w swojej pracy nie mogłam mówić tylko o relaksacji i rozluźnianiu ciała. Nadal w warunkach polskich porody nie są prowadzone w zgodzie z fizjologią porodu, a prawa kobiet są nagminnie łamane. Błękitny Poród powstał więc na bazie hipnoporodu, ale jego integralną częścią jest poznanie fizjologii porodu, świadome wybory w ciąży i porodzie, współpraca interdyscyplinarna specjalistów opieki okołoporodowej i budowanie nowej pozytywnej kultury okołoporodowej w Polsce. Błękitny Poród może być porodem w wodzie, jak ktoś sobie tak życzy, ale przede wszystkim ma być porodem, który jest pozytywnym doświadczeniem dla kobiety oraz jest wydarzeniem, który należy do niej, a nie dzieje się obok niej.

 

– Czym zatem poród błękitny nie jest?

B. Meinguer: – Nie jest porodem idealnym ani dążeniem do perfekcji. Błękitny Poród ma dać wiedzę, narzędzia, ale też siłę kobiecie, aby podejmowała najlepsze na dany moment decyzje, zarówno w ciąży, jak i w czasie porodu. Błękit w tej idei został zaczerpnięty z morskich fal i ich charakteru. Poród jest tak podobny do morza. Czasem jest spokojne, fale delikatnie nas kołyszą, łatwo dobijamy do brzegu. A czasem na morzu spotka nas huragan i jedyne, co możemy zrobić, to trzymać się kurczowo masztu lub wymiotować pod pokładem 😉 Cokolwiek jednak się nie dzieje, Błękitny Poród po pierwsze przygotowuje nas na te sytuacje, w których potrafimy surfować na falach zamiast z nimi walczyć.

 

– Dzieli się Pani swoim doświadczeniem z kursantkami. Jakie problemy zgłaszają Pani kobiety oczekujące narodzin?

B. Meinguer: – Problemów jest wiele, a ich grupa rośnie bardzo szybko. Mogłabym je podzielić na dwie kategorie. Pierwsza kategoria to problemy związane z błędnymi informacjami na temat porodu, które krążą wśród kobiet i są wzmacniane przez placówki prowadzące porody niskiego ryzyka wbrew fizjologii porodu. Najczęstsze wątpliwości kobiet to kwestia: wagi dziecka, czy poród naturalny po cesarskim cięciu jest bezpieczny, jak przygotować się do porodu domowego, lepiej nacinać krocze czy nie, leżeć czy lepiej się ruszać, czy w porodzie trzeba przeć, itd. Pytają również, gdzie szukać dobrej wiedzy o porodach, jak świadomie się przygotować, w tym technikami Błękitnego Porodu i  naturalnie radzić sobie z bólem porodowym.

Druga kategoria problemów to lęk zaszczepiony przez koleżanki po traumatycznych porodach, członków rodziny albo anonimowe opowieści porodowe na innych grupach dyskusyjnych. Na szczęście grupa Błękitny Poród to zarówno źródło wiedzy opartej na dowodach naukowych (z ang. Evidence Based Medicine, staramy się posługiwać tylko taką wiedzą mówiąc o porodach) oraz pozytywne, empatyczne wsparcie społeczności kobiet. Jest to również jedna z nielicznych grup, gdzie aktywne są zarówno kobiety oczekujące na poród, jak również te, już po porodzie oraz specjaliści opieki okołoporodowej.

 

–  Potrafi Pani rozpoznać „dobry personel medyczny od słabego”. To twierdzenie opiera Pani na dużym doświadczeniu. Co charakteryzuje dobry, a jakich cech nie ma zły personel?  Jak mamy ich odróżnić?

B. Meinguer: – Podsumowałabym to w dwóch słowach: wiedza i zaufanie. Dobry personel kieruje się w swojej pracy najnowszą wiedzą położniczą, wciąż się szkoli i jest otwarty na nową wiedzę z różnych dziedzin. Jest wielka różnica między personelem, który kieruje się starymi procedurami (np. leżenie podczas drugiej fazy porodu czy parcie na komendę) a tym, który stosuje Medycynę Opartą na Dowodach Naukowych (np. ruch i pozycje wertykalne w czasie całego porodu są najlepsze dla kobiety i dziecka). Ta wiedza jest silną podstawą do zaufania naturalnemu procesowi porodowemu oraz zaufania kobiecie. Żyjemy w czasach, kiedy za najbardziej kompetentny w sprawie porodu jest uznawany personel medyczny przez co kobiety stały się raczej jego biernym uczestnikiem. Nie jest to pozytywne zjawisko ani dla kobiet ani ich dzieci. Dobry personel można poznać po tym, że prowadzi porody w tzw. trybie “hands off” ponieważ wie, że czym mniej się ingeruje w proces porodowy, tym lepiej. Częstym argumentem za rodzeniem w szpitalu, zamiast w domu jest obecność wykwalifikowanego personelu oraz sprzętu medycznego w razie komplikacji. Jest to błędny argument, ponieważ wszystkie badania (metaanalizy przeprowadzane przez międzynarodowe niezależne instytucje) wskazują na to, że komplikacje w porodzie pojawiają się właśnie z powodu obecności personelu medycznego, który szkolony jest, aby działać i ratować lub z powodu zbędnych interwencji medycznych. Mamy więc konflikt interesów: poród fizjologiczny wymaga minimum, a nawet zero interwencji w miejscu, które było stworzone, aby leczyć i ratować życie.

 

– Wiele kobiet chce coraz lepszej opieki medycznej. Czy w obecnie obowiązujących standardach okołoporodowych powinno być miejsce na Błękitny Poród dla każdej rodzącej?

B. Meinguer: – Nie ma wyjścia, bo jak to powiedział Michael Odent (światowej sławy francuski położnik) zaszliśmy tak daleko z medykalizacją porodu, tak bardzo odebraliśmy poród kobiecie, że jedyne co możemy teraz zrobić, to zacząć tą sytuację naprawiać. Poród nigdy nie był tak bezpieczny tak dziś, a równocześnie nigdy tak wiele kobiet nie było przerażonych perspektywą zbliżającego się porodu. Nigdy też wcześniej odsetek cięć cesarskich nie był tak wysoki. Polska średnia to około 40%, a WHO wskazuje na to, że z powodów zdrowotnych, cesarskie cięcie powinno być wykonywane u mniej niż 10% kobiet. Błękitny Poród od samego początku wspiera Fundację Rodzić po Ludzku i jej walkę o stosowanie standardów opieki okołoporodowej w każdej placówce. 5% kwoty uzyskanej z każdego sprzedanego kursu jest przeznaczane na cele statutowe fundacji. Niestety jeszcze dużo pracy przed nami.

 

– Takim standardem opieki nad mamą w ciąży jest edukacja o możliwości deponowania komórek macierzystych z krwi pępowinowej nowonarodzonych. Czy kobiety mają wiedzę na temat korzyści bankowania wszak „poród ma znaczenie” także dla późniejszego życia dziecka…?

B. Meinguer: – Nadal mało jest tej wiedzy. Uważam, że najważniejsze jest, aby kobiety były świadome jakie mają opcje i jakie są konsekwencje ich wyborów. Tylko kiedy mamy pełną świadomość, gdzie dany wybór może nas zaprowadzić, można mówić o spełnieniu standardów opieki okołoporodowej i realnym decydowaniu o przyszłości naszych dzieci. Każda kobieta musi więc na podstawie zdobytej wiedzy sama zdecydować czy w przypadku jej rodziny lepszym wyborem jest bankowanie krwi czy poczekanie, aż pępowina przestanie tętnić.

 

Pozostaje życzyć mamom samych błękitnych porodów pod Pani opieką. Więcej o przygotowaniu do hipnoporodu z programem Błękitny Poród przeczytacie na stronie:  https://beatameinguer.com/30-dniowy-kurs-blekitny-porod-2/; https://beatameinguer.com/ , @hipndoula, Grupa wsparcia Błękitny Poród lub https://www.facebook.com/groups/blekitnyporod/ 

 

Rozmawiała: Izabella Szum

 

*Beata Meinguer – Hipnodoula, inicjatorka idei Błękitnego Porodu. Od ponad 6 lat wspiera i przygotowuje kobiety do porodu w stanie naturalnej autohipnozy. Pokazuje, jak oswoić strach i obawy związane z porodem, inspiruje, jak odzyskać lub utrzymać spokój w oczekiwaniu na dziecko oraz jak przygotować się psychicznie na poród. Prowadzi blog i serie podcastową “Droga do Błękitnego Porodu” w której obala mity okołoporodowe, propaguje medycynę opartą na dowodach naukowych (z angl. Evidence Based Medicine), promuje współpracę interdyscyplinarną.  Prywatnie mama 3 dzieci urodzonych w stanie głębokiego relaksu. Prowadzi facebook’ową grupę wsparcia Błękitny Poród.

Zobacz także:

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Jeżeli nie zgadzasz się na zapisywanie plików cookies, zmień ustawienia Twojej przeglądarki zgodnie z informacjami wskazanymi w Regulaminie strony.Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu.

Darmowy informator

Dziękujemy. Informator został wysłany na podany adres email.